sobota, 29 maja 2010
Todo lo mejor para nuestra madre Maryńczak!
Wczorajszego dnia (28.05.2010) Mama Maryńczak oficjalnie wyprawiła swoje urodziny : > Jeszcze raz wszystkiego co sobie zamarzysz starucho ! Teraz już możesz jeździć na rowerze bez kasku :p Opiszę więc ten wspaniały dzień. Tradycyjnie wskoczyłyśmy do Pikawy. Madzia zamówiła same pyszności. Edek-mrożona czekolada,Lawinia-cafe latte z cynamonem,Natalia-"Czerwony Kapturek", Solenizantka i ja wzięłyśmy sobie Blue ice. Mniaaam. Następnie znalazłyśmy się w U7, każda z nas dostała buty Klauna. Nasz mistrz Edyta od początku królowała na parkiecie : ) . Walka była naprawdę zacięta... krew, pot i łzy. Kiedy zachciało nam się "pipi" poleciałyśmy do kibelka. Wracając jeden zboczek na widok Edziosława złapał się za siusiora. Chyba więcej nie trzeba dopowiadać... Kiedy nasz czas się skończył, czekała nas jeszcze jedna atrakcja. Madzia zaproponowała nam pizze w "Lezzetli". Zeszłyśmy na sam dół , ściągnęłyśmy buty(takie przepisy) i wskoczyłyśmy na poduchy. Powiem, że atmosfera w stylu azjatyckim, bardzo romantycznie i przemili kelnerzy, jeden z nich to nawet wpadł Edytce w oko ;p. Świetnie miejsce dla zakochanych : > Reasumując : Było przecudownie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Boże, jaki nieogar ze mnie ! Było GENIALNIE !!
OdpowiedzUsuńreasumując zabiję Cię za niektóre zdjęcia ! ; *
OdpowiedzUsuń