Dzisiejszy dzień totalnie zwalił mnie z nóg. Jestem padnięta, ale było warto . Na początku przyjechałyśmy do centrum na paradę " KATOLICY NA ULICY" . Przez całą długą, w bardzo stosownych strojach szukałyśmy naszego Księdza Bubla i niestety oficjalnie nie przyszedł, wystawił nas. Przez parę godzin szwędałyśmy się bez celu . Tradycyjnie powtórka z rozrywki czyli "Pikawa". Siedząc sobie przy zamkniętym "Madisonie" i łapiąc promyki słońca wszystko wydawało się takie idealne, ale Moi Drodzy.. do czasu! Tę piękną chwilę przerwali nam jacyś kolesie z woskiem na twarzach. Zastanawiam się czy chcieli zwrócić na siebie uwagę, gdyż świecili się bardziej od słońca. Oczywiście uciekłyśmy stamtąd jak najprędzej i ruszyłyśmy w kierunku tramwaju. Po kilkunastu minutach siedziałyśmy już na różowych pufach w Multikinie i czekałyśmy na koleszkę " Brzezia". Z małymi kłopotami po drodze, w końcu dojechał. Kupiliśmy Coca-Cole i żelki, nie mogę się pogodzić że wydałam za parę głupich żelków 10 złoty. Aaaa, co za ździerstwo ! Stwierdzam, że warto wybrać się na Prince of Persja, nawet jeżeli jest się "przyzwoitką" ; D. Czasami trochę zbyt science-fiction, ale naprawdę polecam. Później znaleźliśmy się w Macdonaldzie i wróciliśmy do naszych miejsc zamieszkania : ) Nie mam siły się rozpisywać, bo zaraz 00:00 , ale powiem tylko, że było świetnie .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz