.


Free website translation
http://www.tolingo.com/



sobota, 17 kwietnia 2010

Brzeźno

Pare dni temu z Edziem wybrałyśmy się do Brzeźna... Jak zwykle musiałyśmy "wiać" siarą.
W tramwaju pstrykałam ludziom zdjęcia, taka nieoczekiwana sesja grupowa. Po jakże dziwnej wycieczce tramwajem dotarłyśmy do Brzeźna, gdzie napotkałyśmy "BAR U CHIEFA", z powodu którego "dusiłyśmy się ze śmiechu" jeszcze przez następne pare dni. Chwile potem na plaży zdziwko chapło. Zimno, wietrznie, bezludnie. Dwoma słowami: STRASZNIE nienormalnie. Dla zasady kilka zdjęć, blasków flesza. Po czym ruszyłyśmy w stronę molo. Edzia jak zwykle nie skorzystała z okazji, nie chce Cię dołować ale sądzę, że to był ten jedyny. haaha : P Następnie parę nieudanych póz na molo, zdjęcia.... i pobiegłyśmy do wyjścia. Wszystko minęło szybko, sprawnie i zabawnie. Nie znudzone swoim towarzystwem wyimaginowałyśmy nowy pomysł w swoich dość ograniczonych głowach. Pojechałyśmy na gorącą czekoladę. Urządziłyśmy sobie taki nasz CHILLOUT. Nie mogło odbyć się bez podsłuchiwania. No więc tym razem w kawiarni sąsiadowali nam dziwni, zboczeni staruszkowie i młoda dziewczyna. Tworzyli ciekawy trójkąt. Ponieważ jeden z "mężczyzn" zabrał ze sobą przyzwoitkę atmosfera była przygnębiająco sztywna . Po pewnym czasie naszą uwagę przykuła para młodzieńczych geniuszy. Uważam, że ich spotkanie miało być w formie randki, ale nie wyszło. Ani przez sekundę nie odezwali się do siebie, za to wyciągali książki i przyglądali się im. Co w naszej szarej codzienności jest rzadkością. Szczerze z serca życzę im, żeby ich związek przetrwał. ;p

Zdjęcia umieszczam poniżej.


1 komentarz:

  1. Nie ładnie tak ludzi podsłuchiwać! ;))
    Ładne macie zdjęcia :D .

    OdpowiedzUsuń