Hi darlings!
Dzisiejszego dnia stawiłam się pod szkołą 8.30, troszkę zrezygnowana dołączyłam do grupy. Mój ranny bunt, nie zrobił na mojej mamie żadnego wrażenia, więc po prostu byłam skazana na godzinne człapanie w kierunku Plaża- Górki zachodnie. Jedyną osobą, która trzymała mnie przy życiu był tradycyjny Edziosław. Jak wyglądała nasza dalsza podróż? ? Otóż złapaliśmy autobus nr. 111, później piechotą parę kilometrów, aż dotarliśmy na..... port pełen jachtów i następnie na skrawek ziemi pokryty piaskiem, którym prowizorycznie miała być plaża na górkach zachodnich. No cóż... Bywa. Każdy bawił się w inny sposób:
Nie mogło zabraknąć zakochanych, dla nich otaczający ich świat nie miał znaczenia:
Byli i tacy co znęcali się nad kolegą, mając przy tym wielką radochę,
Spędzali aktywnie czas, lansując się na deskach.
Cieszyli się chwilą.
Topili się w lodowatej wodzie,
Rozmawiali przez telefon
Wydurniali się przed blaskiem fleshy
Inni zabrali na plażę swojego "neonowego zwierzaczka ""
Dzień zaliczam do udanych : p Poniżej wstawiam resztę zdjeć:
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Po raz kolejny wstawiasz tu zdjęcie, na którym brzydko wyszłam. Proszę, usuń je i następnym razem uprzedź : ) A zdjęcia b. ładne ; )
OdpowiedzUsuńPrzecież na żadnym zdjęciu nie ma osoby, która wyszłaby brzydko :D Serio!
OdpowiedzUsuńpiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiidyy. ; ) ee, mogłam pojechać. ; ***
OdpowiedzUsuń